as Gaeilge English version




„Hossana Synowi Dawidowemu,
Błogosławiony, który przychodzi w Imię Pańskie.
Oto Twój Król przychodzi do ciebie , Syjonie,
Pokorny i cichy, siedzący na oślątku, źrebięciu oślicy.
Twój tron jest tronem Boga,
Który trwa na wieki,
Berło Twego królestwa, berłem sprawiedliwości.
Miłujesz sprawiedliwość, wstrętna ci nieprawość,
Dlatego Bóg, Twój Bóg namaścił Ciebie olejkiem radości,
hojniej niż wszystkich twoich towarzyszy.
Hossana Synowi Dawidowemu,
Błogosławiony, który przychodzi w Imię Pańskie.

Z Mszału Rzymskiego)


Św. Klara i Niedziela Palmowa

Niedziela Męki Pańskiej, zwana też Niedzielą Palmową, jest dniem, w którym podczas liturgii wiele się dokonuje. Jej treść jest tak bogata , że trudno ją po prostu ogarnąć. Skupiona jest na triumfalnym wjeździe Jezusa do Jerozolimy, ale też na wydarzeniach związanych z Męką Pańską. Triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy i Męka Pańska znacznie różnią się od siebie. Kontrast pomiędzy nimi jest po prostu uderzający. Radość procesji jest jakby przedsmakiem Wielkanocy. Jednak zarazem kryje w sobie wielką udrękę Jezusa. Dokonując triumfalnego wjazdu, Jezus był w pełni świadomy, że udając się do Jerozolimy, zmierza ku swej śmierci.

Możemy sobie wyobrazić jak apostołowie musieli być zachwyceni widząc wiwatujące tłumy, jak byli szczęśliwi, znajdując się w tym momencie obok Jezusa, tego człowieka, który był tak żywiołowo ogłaszany Mesjaszem. Co więcej , Jezus wiedział, że ta radość jest rzeczą jak najbardziej słuszną, a tym, którzy prosili Go, aby uciszył tłumy odpowiedział: „Jeśli ci będą milczeć, to powiadam wam, kamienie wołać będą.” Jest to więc dzień wielkiej radości. Jednak zawiera on także ziarna cierpień, które już nadchodzą, gdyż triumfalny wjazd Jezusa powoduje wzrost gniewu tych, którzy byli przywódcami Izraela. Jest to więc dzień wielkich kontrastów. I choć Jezus wie, że Jego koniec jest już blisko, nie cofa się, ale idzie naprzód, gdyż wie, że Jego cierpienia i śmierć są konieczne, aby zbawić ludzi.

Niedziela Palmowa była dniem, w którym św. Klara opuszcza dom, aby przyłączyć się do św. Franciszka, był to więc dla niej początek nowego życia. Klara była kobietą , która płonęła miłością i właśnie ta gorejąca miłość uzdolniła ją do podjęcia takiej decyzji i rozpoczęcia nowego życia z Panem. Była jednak w pełni świadoma reakcji swojej rodziny wobec jej wyboru, stąd jej decyzja była jednocześnie i słodka, i gorzka. Były to narodziny nowego życia, które równocześnie oznaczały śmierć dla poprzedniego, „starego” sposobu życia. I choć Klara przeżywała radość u początku tego nowego życia, to jednak zrozumiała też, że jej nowe życie będzie także drogą śmierci, zgodnie z logiką ewangelicznego ziarna, które musi obumrzeć, aby wydać nowe życie. Tak więc, wszystkie kontrasty, które jawią się nam w Liturgii Niedzieli Palmowej, były zapewne obecne w sercu Klary, która właśnie w ten dzień opuszczała swój rodzinny dom.

Zarówno Jezus jak i św. Klara, nie wybierali cierpienia dla niego samego. Cierpienie jest częścią życia każdego człowieka i nikt z nas nie może go ominąć. Możemy natomiast nadać mu wartość i uczynić je owocnym dla ludzkości, łącząc je ze zbawczą Męką Jezusa. Jezus, a za Nim św. Klara, przyjęli cierpienia, ponieważ ich serca płonęły miłością do ludzi. Spoglądając naprzód, na ostateczny cel życia człowieka, dostrzegali perspektywę życia wiecznego, dla którego żaden koszt nie wydawał się być zbyt wielki.

Refleksja 1

Klara żyjąc w zamknięciu, rozbiła alabastrowe naczynie swego ciała, którego zapach wypełnił cały Kościół.”

    hoćby cała ziemia była moja,
    I tak każda ofiara byłaby zbyt mała.
    Miłości tak wielkiej, że zdumiewającej, miłości boskiej,
    Pragnie moja dusza, moje życie i wszystko, co we mnie jest.”
    / Z hymnu „Kiedy trzymam Twój krzyż”/

Wiemy , że jest to prawda. Miłość Chrystusa, której wszyscy w jakimś stopniu doświadczyliśmy, choćby nawet wydawało się nam to dzisiaj odległym wspomnieniem, jest tak bardzo zdumiewająca. Już sam fakt, że mogliśmy jej doświadczyć jest zdumiewający i wiemy, że to , co możemy ofiarować Panu nie jest wystarczające, by wyrazić naszą wdzięczność za Jego miłość do nas. „Tej właśnie miłości pragnie moja dusza, moje życie i wszystko co we mnie jest”.
A w jaki sposób Jezus odpowiedział na miłość Ojca? – oddając swe życie za nas. W ten sam sposób Klara odpowiedziała na miłość Chrystusa.

Refleksja 2

„Wypływając na głębię” Wielkiego Tygodnia starajmy się zatrzymać w pamięci słowa św. Klary:

    „Jeżeli będziesz z Nim cierpieć, będziesz z Nim też królować,
    Jeśli będziesz dzielić z Nim ból, będziesz dzielić radość;
    Jeśli będziesz umierała z Nim na krzyżu męczeńskim, będziesz mieszkała z Nim w niebie w chwale świętych.”
    (2List do św. Agnieszki z Pragi)

A gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do Siebie.” (J 12:32)
Podwyższony na krzyżu, Jezus stał się boską ofiarą dla zbawienia wszystkich ludzi. Gdy towarzyszymy Franciszkowi w jego apostolskich wędrówkach, dochodzimy razem z nim do Alwerni i do stygmatów. Gdy zaś towarzyszymy Klarze, w jej klauzurowym życiu, jesteśmy prowadzeni do jej łoża cierpienia i choroby, która rozpoczyna się w tym czasie, gdy Franciszek otrzymał stygmaty i trwa przez ponad połowę jej życia.

Jeszcze raz możemy w tym dostrzec zdumiewającą jedność, a także komplementarność ich charyzmatów. Franciszek głosił słowo Boże, a Klara żyła w klauzurze – obydwie te drogi miały tę samą moc apostolską i obydwie kulminują się w tym samym punkcie – krzyża. Obydwoje tak bardzo kochają Chrystusa, że pragną być blisko Umiłowanego, nie tylko idąc z Nim drogą ubóstwa, ale też dzieląc z Nim Jego cierpienia (cf.2List do św. Agnieszki) i uzupełniając w ich własnych ciałach to, czego brakuje cierpieniom Chrystusa. Nie wystarczy już tylko słuchanie Jezusa i bycie Jego sługą – to jest konieczne, ale ponad to jest pragnienie, by przyjąć Jego los i Jego krzyż uczynić swoim własnym. „Sukces” Franciszka i Klary leży w ich całkowitym powierzeniu się Temu, który nigdy nie przestaje mieć zdumiewającego zaufania do nas. Ich odpowiedź była pełną pasji miłością Boga. Obydwoje mieli odwagę zaryzykować wszystko i pójść droga ubóstwa, wiedząc, że ich zaprowadzi prosto do krzyża.
Ich logika była logiką ewangelicznego ziarna, które musi obumrzeć, aby mogło przynieść plon.

© Poor Clares, Galway | Prawa autorskie